Jeżeli tylko możesz to zjaw się na naszych spotkaniach osobiście, weź ze sobą rodzinę i nie zapomnij zawiadomić przyjaciół

2017-01-13 Mikroklimatyczne kolędowanie

PIĄTEK , 13 – TEGO

Jak nie być przesądnym, gdy poza programem

były też atrakcje niezaplanowane


Kolędy i koncert...ale po kolei,

Zdzichu razem z Markiem wieczór rozpoczęli

nasi kolędnicy, prócz kolędowania,

dali nam okazję wspólnego śpiewania


Potem „Mikroklimat”; był już kilkukrotnie,

ale ich piosenki niezmiennie istotne

takie treści warto powtarzać od nowa,

co to znaczy pokój, ile ważą słowa;

Stanisław grał pięknie, śpiewał wręcz wspaniale,

lecz „przegrzał” klawisze i zadymił salę;

przyjechali z chórem, wsparcie mieli liczne,

jak sami mówili, makroklimatyczne,

trzeba im to przyznać, głosy ich wspaniałe,

takich kolęd w życiu jeszcze nie słyszałem;

no i jeszcze jedno, Stanisław jak nikt

dyryguje chórem….bum cyk,cyk,...bum cyk,cyk...

(Krzyszof)

Ten niezwykły wieczór zaowocował niespodziewanie również

UWAGA Kolędą Markowegogrania tutaj

13 stycznia 2017 roku w godzinach wieczornych, na terenie Parku Śląskiego zaobserwowano anomalię pogodową. Wokół Leśniczówki pojawił się krąg wytopionego śniegu. Było to wynikiem, niezwykłego Mikro a chwilami nawet Makro Klimatu, który wytworzył się w Leśniczówce. Winowajcami okazali się Basia ze Stanisławem, wspierani chwilami częścią zalesiańskiego chóru.

Basia i Stanisław potrafią poradzić sobie z każdym zimnem i mrozem, a przede wszystkim tym, który zalega w sercach i duszach. Po ich koncercie wszyscy wychodzą "odtajali", pełni ciepła, światła i nadziei.

Zjawisko okazało się na tyle groźne, że naruszyło również stabilność samej Leśniczówki, która aż się zadymiła ze wzruszenia. To mnie jednak nie dziwi, po tylu latach spotkań z MarkowymGraniem- nikt z nas, a więc i ona nie jest już taki sam.

Po tym spotkaniu tak jak po poprzednim nadal marzy mi się aby piosenki "Mikroklimatu" przynajmniej od czasu do czasu sączyły się w dusze słuchaczy szerokich mediów,ukradkiem przestrajając ich postrzeganie świata.

Nie zapominajmy jednak, że podpałką dla tej atmosfery był inny duet: Marka Biniek i Zdzicha Szczypka, którzy świetnie się sprawili w tej roli i zaśpiewali nam przepiękne pastorałki.

Koniec zwieńczyło kolędowanie ze Stanisławem, który wraz ze swoim pianinem zstąpił ze sceny w sam środek nas i nie zważając na nasze możliwości wokalne, dzielnie prowadził nas przez kolejne kolędy.

Ola