Jeżeli tylko możesz to zjaw się na naszych spotkaniach osobiście, weź ze sobą rodzinę i nie zapomnij zawiadomić przyjaciół

Kiedy i kto

01-09-2017 (piątek) godz 19:30 KRZYSZTOF JURKIEWCZ solo

PDF Drukuj Email

Krzysiek Jurkiewicz

 

No i wracamy do gry. Nasz kolejny sezon zaczynamy od spotkania z jednym z naszych ulubionych zaprzyjaźnionych bardów Krzysztofem "Jurkielem" Jurkiewiczem.

Krzysiek na co dzień występujący w znanych i lubianych zespołach "Słodki Całus od Buby" i "Formacja" tym razem wystąpi solo czyli koncert na jeden vocal i kilka instrumentów.

Nie ma sensu rozpisywać się o naszym gościu bo jest on w naszych kręgach osobą powszechnie znaną a jego w większości autorskie pieśni znamy na pamięć. Mogę tylko dodać że Krzysiek zakwalifikował się i wystąpi dzień później 2 września na renomowanej imprezie czyli Festiwalu Południca który co roku odbywa się w skansenie terenie WPKiW czyli niedaleko Leśniczówki

( http://festiwalpoludnica.pl/ )

Pozdrawiam i zapraszam na wspólne pośpiewanie do Leśniczówki ( 01.09 ) oraz do kibicowania i posłuchania ciekawych koncertów do Skansenu ( 02.09 )

Do zobaczenia

Marek Ł

 

„Pewien Krzyś znad Zatoki Gdańskiej

do poezji ma talent szatański.

Lecz miast siedzieć na Parnasie w chmurach

woli chodzić z plecakiem po górach

lub z kumplami imprezować na Pańskiej”

Jadzia

Sam Krzysiek zaprosił nas na to spotkanie osobiście już prawie 5 lat temu - ale poeci jak wiadomo "chodzą własnymi wierszami" - więc nie dziwmy się , skąd już wtedy wiedział, że do nas znowu trafi:

"Zawsze mam wrażenie, że do Leśniczówki nie jest łatwo trafić. Byłem tu już kilka razy, jechałem jako kierowca, jako pasażer i jako ładunek, i zawsze jest gdzieś ten jeden zakręt, który bierze się nie w tym kierunku, co trzeba. Kiedyś, od bramy chorzowskiego Central Parku do Leśniczówki jechaliśmy tak długo, że trzeba się było dwa razy zatrzymać na papierosa! Turystyczne doświadczenie niewiele tu pomaga, bo Park za każdym razem jest zupełnie inny, drogowskazy- mam wrażenie- pojawiają się i znikają, a jeśli już pokazują drogę, to zawsze w inną stronę, niż się człowiek spodziewał.

Myślałem kiedyś, żeby do Leśniczówki pójść- nie jechać. W okolicę dotrzeć tramwajem lub taksówką, która w przeliczeniu „na trzech” nawet drogo nie wychodzi, a później od losowo wybranego wejścia „iść- jak to mówią- nogami”. Ale człowiek obładowany gitarą i piórem wędruje stylem dowolno- rozpaczliwym, a na miejsce dotrzeć wypada na czas, więc projekt na razie został odłożony „na później”, co jest, w dłuższej perspektywie- przyznacie- odłożeniem dość optymistycznym.

Kiedy już rozpalą w kominku i wnętrze leśniczówki zaludni się znajomymi twarzami (jak Wy tu trafiacie?), najprzyjemniej jest słuchać komentarzy tych, którzy z uwagą przyglądają się obecnym. Bo Leśniczówka jest jednym z tych miejsc, gdzie dziwi wszystkich nie to, że ktoś przyszedł, ale to, że kogoś nie ma i że o swojej nieobecności nawet nie uprzedził! A nie- jednak uprzedził, ale tego, który spisany już na straty, przybył zdyszany w ostatniej chwili. Lubię też oglądać zdziwienie Marka- gospodarza wieczoru, który ze swoim śląskim (znanym mi już przecież dobrze, ale wciąż egzotycznym) akcentem mówi: „Tych przy tym stoliku i tamtej dwójki przy barze to nie znam!”

I tak naprawdę do Was właśnie lubię do Leśniczówki przyjeżdżać, choć wyjaśnienie kto jest kim będzie chyba dość trudne: skoro przyjeżdżam do Was, to Wy jesteście gospodarzami, ale, ponieważ przybyliście na mój występ, więc właściwie jesteście gośćmi, a gospodarzem jestem ja, z tym, że zaprosił nas wszystkich Marek, który jest w takim razie Obergospodarzem, choć tylko gości w Leśniczówce. I jest przy tym niezłym gościem. A skoro znamy się (prawie wszyscy) nie od dziś i śpiewaliśmy razem i tu i tam, niezwykłą sytuacją jest też ta swoista „zabawa w koncert” (Wy- tam, ja- tu, bilety, scena, światła, mikrofony, zapowiedzi, brawa) traktowana jednak na tyle poważnie, na ile pozwala ogólna atmosfera, która za sprawą baru i gościnności Gospodarzy (Gości?) potrafi być dynamiczna.

I bardzo lubię ten pokoncertowy i pośpiewankowy stan, kiedy dumny z etykietki „Markowego Grania”, która lśni jak złoty medal olimpijski wśród wspomnień z innych występów, wiem już, o czym zapomniałem na scenie i co zrobiłbym lepiej, i kiedy mam nadzieję, że tu do Was, jeszcze wrócę, żeby braki nadrobić, a niedociągnięcia (wybaczone mi już przecież, ale...) naprawić.

Do zobaczenia!

Krzysiek Jurkiewicz"

O poprzednich wizytach Krzyśka w Leśniczówce przeczytaj tutajtutaj i tutaj

Kilka wierszy  Krzyśka gości w naszym kąciku poetyckim - przeczytaj tutaj

 


 

06-10-2017 " Reminiscencje Danielki 2017"

PDF Drukuj Email

06-10-2017 " Reminiscencje Danielki 2017"