Jeżeli tylko możesz to zjaw się na naszych spotkaniach osobiście, weź ze sobą rodzinę i nie zapomnij zawiadomić przyjaciół

Markowe aktualności

Początek nowego sezonu

21 sierpnia 2011 PDF Drukuj Email

Nasze bardzo krótkie wakacje dobiegają końca i rozpoczynamy kolejny cykl naszych wspólnych, muzycznych spotkań w Leśniczówce.
Tym razem zaczynamy z wysokiego "C" bowiem, na pierwszy ogień idzie Antoni "Tolek" Muracki znakomity bard, poeta, tłumacz i konferansjer - jednym słowem człowiek orkiestra.   
Większości z was Tolek Muracki kojarzy sie głównie z tłumaczeniem, oraz wykonywaniem pieśni czeskiego barda Jaromira Nohavicy, ale bardziej wtajemniczeni wiedzą, że sam również pisze piosenki oraz , że jest także jedną ze skarbnic piosenki nieobojętnej (bardzo szeroki repertuar).
Zapewniam wszystkich, którzy wybiorą się w piątek 26.08 do Leśniczówki, że osobiście będą się mogli przekonać o dużych możliwościach muzycznych Tolka. Będzie i do pośpiewania i do posłuchania (dodatkowym atutem będzie akordeonista, grający na codzień z J.Nohavicą).
Na pewno czasami zastanawiacie się,  kto zagości u nas w najbliższym czasie. Uchylę rąbka tajemnicy, ujawniając kilka nazwisk oraz nazw zespołów : Wacław Juszczyszyn, Piotr Bakal, Zbigniew Stefański, Marek Andrzejewski, Piotr Selim, kabaret Ocipiec, Nasza Basia Kochana, itd itp           
Na zakończenie jeszcze raz bardzo serdecznie zapraszam na kolejne nasze spotkania przypominając, że bez waszego czynnego udziału organizowanie tych spotkań nie miałoby sensu   
Pozdrawiam

Marek Ł

 

Impresje Śląskie: Droga Czerwonego Kapturka do „Leśniczówki”

24 czerwca 2011 PDF Drukuj Email

Mam przyjemność zakomunikować że Wojtek Jarociński, poproszony o napisanie krótkich wspomnień o swoich koncertach w Leśniczówce, tak się rozpędził, że wszystko wskazuje na to, że wyjdzie z tego całkiem spory artykuł.

Publikujemy jako pierwsi - pierwszą część wspomnień Wojtka

Impresje Śląskie: Droga Czerwonego Kapturka do "Leśniczówki" (przeczytaj tutaj), i z niecierpliwością czekamy na następne!

Marek

 

Koncert - Ot tak po prostu

PDF Drukuj Email

W  piątek 28.01 byliśmy w Leśniczówce świadkami koncertu połączonych sił znanych i lubianych gdańskich formacji, czyli „Bez Jacka” i „Słodkiego Całusa od Buby”.

Trzeba przyznać, że tym razem oprócz tradycyjnie wysokiego poziomu i niezłej zabawy było naprawdę głośno (5 gitar, perkusja, flet ). Na program „Ot tak po prostu” składają się nowe i stare piosenki ( Zbyszka, Jurkiela i Kapcia ), oraz kilka coverów ( szczególnie fajnie zabrzmiały „Asfaltowe łąki wielkich miast” ) wszystko zgrabnie ubrane w mocniejszą prawie rockową formę Gołym okiem było widać, że wykonawcom biorącym udział w tym muzycznym przedsięwzięciu ostrzejsze granie sprawia naprawdę wielką frajdę.  Każdy z zagranych utworów był dodatkowo wzbogacony o wiele muzycznych solówek i improwizacji ( w tym miejscu szczególne brawa dla Mariaszka ).

Radość z grania udzieliła się także zgromadzonej publiczności, a wspólnie odśpiewana na zakończenie koncertu ( 4 bis ) „Polsko-Ruska Madonna” na długo pozostanie w pamięci tych, którzy dotrwali do końca koncertu. Najbardziej wytrwali doczekali się także spokojniejszego wspólnego śpiewania z wykonawcami tym razem w wersji bez prądu i bez mikrofonów.

Na koniec moja prywatna drobna uwaga.  Naprawdę bardzo dziwi mnie fakt, że zaśpiewana w czasie koncertu  przez Krzyśka („Jurkiela”) jego autorska piosenka  „Piosenka dla ciebie” nie stała się jeszcze wielkim przebojem ( dla mnie to jest majstersztyk ).

 

Są koncerty

Jadzia PDF Drukuj Email

Są koncerty, które nie mogą się nie udać – na scenę wychodzą muzycy, którzy z entuzjazmem i talentem grają na czterech gitarach, basie, flecie i perkusji, a wokół siedzi publiczność, która dokładnie wie, po co i dla kogo tu przyszła i teraz syci się płynącymi znajomymi nutkami i zwrotkami.

Mnie w warstwie tekstowej koncert udał się mniej – słowa utworów „BezJacków” znam za słabo i z trudem je wysłuchiwałam, a  teksty piosenek Woźniaka i Grechuty znam chyba ciut za dobrze…  Zapewniam jednak, że nie miało to żadnego znaczenia - tego wieczoru w Leśniczówce królowała Muzyka!  Piszę to wszystko, choć się za bardzo na muzyce nie znam - nie poznałabym nawet, gdyby basiście i perkusiście nie udało się skończyć równocześnie :) . Tymczasem o końcu nikt nawet nie chciał słyszeć. Najpierw słuchacze próbowali sprawdzić, czy artyści pamiętają tyle piosenek, co ich fani. Pamiętali.

A potem główne „Całusy” czyli Krzysiek z Mariuszem pokazali, że to dopiero była rozgrzewka - po długiej podróży, całym dniu z gitarami, bogatym koncercie chłopcy czuli wyraźny niedosyt :). Podobnie zresztą jak grupa najwytrwalszych słuchaczy, którzy zaraz otoczyli ich kołem.  A ja, doooobrze już po północy, z wielkim żalem odnotowałam zwycięstwo zmęczenia i senności nad chęcią wysłuchania wreszcie całej piosenki o jeżach – odpadłam po jakiejś dwudziestej zwrotce. No a przecież oni nawet jeszcze nie zaczęli śpiewać o miłości…

 

No to sobie pokolędowaliśmy

PDF Drukuj Email

05 styczeń 2011

No to sobie pokolędowaliśmy.

Tak jak przypuszczałem, w środę wieczór w Leśniczówce, zjawiła się całkiem spora grupa osób zainteresowanych wspólnym kolędowaniem.

Na dobry początek z krótki recitalem  wystąpiła grupa Pedro&Mari. Wykonane  przez nich  polskie i amerykańskie tematy kolędowe, zaaranżowane w klimacie  jazzowym, ładnie rozpisane na wokal, gitarę oraz flet bardzo fajnie wprowadziły nas w nastrój tego specyficznego wieczoru.

Później rozpoczęło się wspólne kolędowanie w towarzystwie stałych bywalców naszych spotkań. Oj działo się, działo.  Marek i Zdzichu wspomagani gościnnie przez flet ora skrzypce (duże dzięki dla Magdy i Waldka)  śpiewająco rozprawili się z większością  znanych i lubianych kolęd . Dodatkowo brawurowo  (mam wrażenie  że musieli się specjalnie przygotować) wykonali kilka pastorałek z repertuaru „Bractwa Kurkowego”  (dla mnie bomba naprawdę uwielbiam te pastorałki).

Arek do zaśpiewanie w duecie kilku kolęd oraz pastorałek namówił swoją żonę Grażkę (udany debiut sceniczny, jedyne zastrzeżenie to czemu tak późno) i osobiście mam nadzieję,  że do nie był to ostatni występ tego rodzinnego duetu w gościnnej Leśniczówce.

Nie można także pominąć faktu, że większość płynących z estrady dźwięków była łatwo rozpoznawalna i większości z przybyłych osób udzielił się nastrój wspólnego kolędowania.

Tego wieczoru Leśniczówka długo rozbrzmiewała głośnym i radosnym  śpiewem i jak tak dalej pójdzie, to może założę z przychodzących na spotkania chór mieszany.

Na zakończenie chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim dzięki którym ciągle funkcjonujemy

  • Dominice i całej obsłudze Leśniczówki za gościnę,
  • Muzycznym Gościom naszych spotkań za wiele niezapomnianych wrażeń artystycznych,
  • Stałym muzycznym bywalcom za to że są
  • Wam wszystkim którzy znajdujecie czas aby zjawiać się w Leśniczówce bo bez was nawet najlepsze koncerty nie miały by sensu .

Życzę wszystkim

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU